Załóż konto Strona główna  ·  Foto  ·  Download  ·  Twoje konto  ·  Wyślij newsa  ·  Forum  

Menu strony
Radio Radio
TV Video-stacja
Forum
Wyraź siebie
Twoje konto

Zasoby

Ostatnie posty na Forum?

Społeczność TS

Śmierć Marszałka - Rozdział 27 (Kategoria >> Sensacje XX Wieku)
Urlop Feldmarszałka


Tytuł: "Śmierć Marszałka"
Autor: Bogusław Wołoszański
Rozdział: Urlop Feldmarszałka


Generał Montgomery bardzo starannie przygotowywał ofensywę, która miała ostatecznie przesądzić o losie wojsk niemiecko-włoskich i zażegnać niebezpieczeństwo wdarcia się w granice Egiptu. Siły brytyjskie rosły szybciej niż niemiecko-włoskie. W końcu października Brytyjczycy mogli wystawić sto dziewięćdziesiąt pięć tysięcy żołnierzy przeciwko stu czterem tysiącom Niemców i Włochów.

Porównanie sił (w nawiasach liczby dotyczące wojsk włoskich)

wojska “osi” VIII armia
Działa działa ppanc. Czołgi Samochody pancerne 460 (260) 850 (300) 496 192 908 1451 1029 435


Przewagę aliantów ugruntowało tysiąc dwieście samolotów, w tym pięćset pięćdziesiąt lekkich bombowców i myśliwców bombardujących. Mieli wystarczająco dużo paliwa i amunicji, czego bardzo brakowało wojskom państw “osi”. We wrześniu oddziały niemiecko-włoskie otrzymały 40 465 ton zaopatrzenia i 31 061 ton paliwa. W październiku już tylko 12 308 ton paliwa dotarło do Afryki Północnej. Drugie tyle poszło na dno Morza Śródziemnego - w cysternach statków zatopionych przez samoloty i okręty bazujące na Malcie.
Montgomery był jednak daleki od lekceważenia wroga. Znał wartość niemieckich czołgów i dział kał. 88 mm tak dobrze, jak umiejętności i bitność żołnierzy niemieckich. Wiedział, że duża przewaga liczebna daje mu tylko możliwość podjęcia walki i szansę, ale nie gwarancję, zwycięstwa. Montgomery postanowił przechytrzyć “Lisa pustyni”; uznał, że powinien zaatakować w miejscu i czasie, w którym Niemcy i Włosi nie byliby przygotowani do odparcia uderzenia. Wprowadzenie wrogów w błąd co do czasu rozpoczęcia ofensywy było dość proste; z ambasady amerykańskiej w Kairze nowy attache wysyłał raporty utajnione w “Czarnym kodzie”, z których wynikało, że VIII armia po odniesieniu poważnych strat pod Alam Haifa odbuduje swoją siłę najwcześniej w końcu listopada i do tego czasu nie będzie zdolna do podjęcia poważniejszych działań zaczepnych. Podobne oceny nadsyłał “Kondor”, któremu Rommel jeszcze ciągle ufał. Sądził, że rozpoczęcie przez Brytyjczyków ofensywy w końcu listopada jest mało prawdopodobne ze względu na złą pogodę
. Należało się spodziewać ofensywy dopiero na wiosnę.
O wiele trudniejszym dla Brytyjczyków zadaniem było przekonanie Rommla, że uderzenie nastąpi w innym miejscu niż planowano. Najdogodniejszy do rozwinięcia natarcia był teren nadmorski. Rommel zdawał sobie z tego sprawę i dlatego rozmieścił tam: 164. dywizję piechoty, dwa bataliony z brygady spadochroniarzy Ramckego oraz włoski XXI korpus. Na tyłach stała włoska dywizja pancerna “Ariele” i niemiecka 21. dywizja pancerna. Wzdłuż nadmorskiej drogi czekały w rezerwie: 90. dywizja lekka i włoska zmotoryzowana dywizja “Trieste”. Niemiecko-włoskie pozycje obronne były chronione przez czterysta czterdzieści pięć tysięcy min, osiemdziesiąt sześć dział kał. 76,2 mm, zdobytych na froncie wschodnim, bardzo groźnych dla pancerzy brytyjskich czołgów.
Gdyby udało się Rommla przekonać, że Brytyjczycy szykują się do natarcia na południu, wówczas przerzuciłby część swoich sił w tamtą stronę. Ale jak to zrobić, skoro ofensywa na północy wymagała skoncentrowania tam tysięcy ludzi, dział, czołgów i samochodów, przemieszczanych z południa. Wydawało się to zadaniem niewykonalnym. Pustynia w rejonie El Alamejn jest płaska, kamienista, pokryta niewielkimi krzaczkami. Z niemieckich okopów doskonale było widać brytyjskie pozycje, ruch tysięcy ludzi i pojazdów musiałby więc zostać zauważony.
Montgomery nie zrezygnował jednak z wprowadzenia w błąd Rommla. Szef sztabu VIII armii, generał de Guingand, wezwał pułkownika Dudleya Clarke’a i przedstawił mu założenia planu Montgomery’ego. Nie taił stopnia trudności przedsięwzięcia:
- Musisz ukryć sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi z tysiącem dział i tysiącem czołgów na pustyni twardej i płaskiej jak stół bilardowy, a Niemcy nie mogą nic o tym wiedzieć, chociaż obserwują każdy ruch, nasłuchują każdego odgłosu, tropią każdy ślad. Każdy cholerny arabski przybłęda będzie cię podglądał i doniesie Niemcom za paczkę herbaty. To jest niewykonalne zadanie, ale musisz je, do jasnej cholery, wykonać!
Pułkownik Clarke przywykł do wykonywania zadań niewykonalnych. Po to stanął na czele organizacji nazwanej “A-force”. Był to najdziwniejszy zespół, jaki można było spotkać w armiach świata. W jego skład wchodzili: kupiec, artysta-malarz, chemik, prestidigitator, naukowiec, scenarzysta i scenograf filmowy oraz parę innych równie niezwykłych, jak na służbę wojskową, postaci. Urządzili sobie kwaterę główną w nieczynnym domu publicznym, ale rzadko tam bywali uznając, że najlepsze pomysły przychodzą do głowy w czasie wypraw na pustynię.
Podczas pierwszej narady, którą odbyli tuż po rozmowie Clarke’a z de Guingandem, doszli do wniosku, że podstawowym i szczególnie trudnym zadaniem jest ukrycie przed niemieckimi obserwatorami magazynów z zapasami. Do rozpoczęcia ofensywy oddziały VIII armii potrzebowały 6 tysięcy ton paliwa, amunicji i żywności. Gdzie złożyć kanistry i beczki z benzyną i olejem, skrzynie z amunicją, paczki konserw i zasobniki z wodą? Przecież nie można było pod nosem Niemców budować magazynów.
Pułkownik Clarke wraz z podpułkownikiem Geoffreyem Barkasem - w cywilu scenografem filmowym - i majorem Jasperem Maskelynem - w cywilu prestidigitatorem - wybrali się w rejon oddalony o niecałe piętnaście kilometrów od linii frontu, gdzie powinny być złożone zapasy. Generał de Guingand miał rację: teren był płaski, porośnięty karłowatą roślinnością, kamienisty. Zatoczyli szeroki łuk i wracali już do kwatery, gdy podpułkownik Barkas wypatrzył transzeje. Wybudowano je ponad rok wcześniej, a ponieważ wojska przesunęły się w innym kierunku, transzeje zostały opuszczone. Rowy, głębokości od stu pięćdziesięciu do dwustu centymetrów, wydawały się doskonałym miejscem do zmagazynowania skrzyń i kanistrów.
Jeszcze tej samej nocy dowieźli kilkaset kanistrów, które starannie ułożyli przy ścianach transzei. Teraz należało sprawdzić, czy z powietrza będzie można dostrzec, że w transzejach coś się zmieniło. Rankiem Barkas długo i uważnie analizował zdjęcia lotnicze, zrobione przed napełnieniem i po napełnieniu rowów kanistrami. Nie było widać żadnej zmiany. Przez trzy następne noce w transzejach ułożono więc sto tysięcy kanistrów z paliwem dla czołgów. Ponowna inspekcja z powietrza nie wykazała żadnych zmian w biegu linii transzei. Niemcy nie mogli odkryć, że tuż pod ich bokiem powstał magazyn, który miał zasilić pancerne oddziały VIII armii. Nie wszystko jednak dało się zamaskować w rowach. Resztę zapasów rozlokowano na pustyni w namiotach, przed którymi posadzono kukły żołnierzy. Jeździło tam kilka samochodów pozorujących, że jest to normalny obóz wojskowy. W innych miejscach skrzynie i beczki układano w kształt ciężarówek i zakrywano siatkami maskującymi. W ten sposób w ciągu trzech nocy zgromadzono w odległości
kilkunastu kilometrów od frontu sześć tysięcy ton zapasów.
Zespół Clarke’a wykonał w ten sposób część zadania. Najtrudniejsze jednak wciąż było przed nimi. Jak przemieścić z południa tysiąc czołgów, aby wróg był przekonany, że wozy bojowe jadące na północ, zmierzają na południe? Podpułkownik Barkas znalazł rozwiązanie tego - wydawałoby się - nierozwiązalnego problemu. Wybrał trzy punkty koncentracji czołgów w pobliżu miejsca, gdzie biegła droga ze śladami prowadzącymi na południe. Tuż obok była druga droga, prowadząca na północ. W ciągu dnia czołgi wyruszały drogą ku południu, ale po zapadnięciu zmroku skręcały i wjeżdżały na tę drugą. Docierały nią do rejonu zgrupowania, nazwanego Martelle, gdzie każdy z wozów miał kryjówkę: wykonaną z dykty makietę 10-tonowej ciężarówki. W tym czasie w miejscu, z którego wyruszyły czołgi, żołnierze zacierali ślady gąsienic, a na stanowiskach opuszczonych przez czołgi montowano tekturowe makiety. Gdy nad ranem pojawiały się niemieckie samoloty, ich piloci nie mogli zauważyć żadnej zmiany. Zdjęcia, robione w czasie dnia, pokazywały
zgrupowanie czołgów oczekujących na rozkaz wyruszenia na południe, lub też kolumny czołgów zmierzających w tamtym kierunku.
Feldmarszałek Rommel uzyskiwał coraz więcej dowodów, że Brytyjczycy szykują się do uderzenia na południu. Koronnym potwierdzeniem były zdjęcia lotnicze z budowy wodociągu wiodącego z północy na południe. Widać było wyraźnie, że każdego dnia Brytyjczycy układają od siedmiu do ośmiu kilometrów rur. To był genialny pomysł pułkownika Barkasa, który nakazał układanie pustych beczek w wykopach, co na zdjęciach z powietrza wyglądało dokładnie jak budowa rurociągu. Wieczorami wyjmowano beczki i zasypywano rowy, a następnego dnia te same beczki układano w nowo wykopanych rowach.
Rommel gotował się do obrony, ale zrezygnował z planów wdarcia się do Egiptu. Zdawał sobie sprawę, że najpierw będzie musiał odeprzeć brytyjskie uderzenie, a potem przejść do kontrofensywy. Obydwa działania wymagały odpowiedniego wyekwipowania jego Panzerarmee, a stan zapasów był alarmujący: paliwa starczało na sześć dni walki, amunicji na dziewięć dni, żywności na trzy tygodnie. Ze względu na brak opon i części zamiennych, jedna trzecia pojazdów była unieruchomiona. Rommel wysyłał ponaglające depesze do Rzymu i Berlina. Domagał się zwiększenia dostaw, ale uzyskiwał niewiele. Im więcej statków wychodziło z portów sycylijskich, tym więcej szło na dno pod bombami i pociskami samolotów i okrętów z Malty. W sierpniu zatonęła jedna trzecia statków z zaopatrzeniem dla wojsk niemiecko-włoskich, we wrześniu - tyle samo, w październiku ponad 40% nie dotarło do portów przeznaczenia.
Dyktator Włoch, Benito Mussolini, zaniepokojony rosnącymi gwałtownie stratami, stwierdził, że jeżeli tempo wyniszczania jego floty handlowej utrzyma się, to wkrótce pozostaną tylko statki rybackie.
Włoskie ministerstwo żeglugi i dowództwo marynarki wojennej, czując poparcie Mussoliniego, niechętnie wysyłało w morze nowe statki*.


[* Wg raportu przedstawionego Mussoliniemu przez ministra komunikacji, Vittirio Cini, 3 marca 1943 r. stan floty handlowej był następujący:
liczba statków tonaż BRT
stan floty 10.06.1940 do marca 1943 zwodowano łącznie straty do marca 1943 pozostało 772 129 901 568 333 3 292 584 563 068 3 855 652 2 134 786 l 720 866

Odliczając statki pływające na innych morzach, pozostające w stoczniach oraz używane wyłącznie do celów cywilnych, tonaż włoskiej floty handlowej na Morzu Śródziemnym w 1943 r. wynosił ok. 300 tys.] Rommel zdecydował się wyjechać do Europy i interweniować osobiście u Hitlera. Ponadto zamierzał odpocząć. Odczuwał wyraźnie ciężar dziewiętnastu miesięcy służby na pustyni. Nie sądził, aby jego kilkutygodniowa nieobecność mogła cokolwiek zmienić. Sytuacja na froncie wydawała mu się jasna. Wywiad Fremde Heere West potwierdzał oceny, że Brytyjczycy nie uderzą wcześniej niż w końcu listopada.
Rommel skierował część wojsk - niemiecką 21. dywizję pancerną i włoską dywizję pancerną “Ariete” - na południe, w rejon spodziewanej ofensywy Brytyjczyków, oddał dowództwo w ręce generała Georga Stummego i 23 września wyjechał do Rzymu, a następnie do Winnicy na Ukrainie, aby tam, w polowej kwaterze Hitlera, przedstawić mu sytuację w Afryce Północnej i uzyskać niezbędną pomoc materialną.

- Cieszę się, że pana widzę, feldmarszałku - Hitler serdecznie przywitał Rommla, chociaż tego dnia nie był w najlepszym nastroju. Wiadomości z Kaukazu wywołały napad furii. Fuhrer oskarżał dowództwo o nieudolność i tchórzostwo. Adiutant Hitlera, generał von Belov, po przyjacielsku ostrzegł Rommla przed nastrojem wodza. Jednakże był on spokojny. Furia minęła lub ustąpiła miejsca respektowi wobec wybitnego dowódcy i zahartowanego w bojach żołnierza.
- Czy przynosi pan dobre wieści? - Hitler podszedł do dużego drewnianego stołu w rogu pokoju, gdzie leżały mapy.
- Mamy szansę odparcia uderzenia wroga i przejścia do kontrofensywy - Rommel nie ruszył się z miejsca, czekając aż Hitler zezwoli mu podejść do stołu.
- Proszę, niech pan przedstawi sytuację - powiedział wreszcie Hitler i przez kilka minut słuchał w skupieniu relacji.
- Stan zapasów jest katastrofalny, mein Fuhrer - Rommel zawahał się, obawiając wybuchu złości, ale ostatecznie zdecydował się przedstawić prawdę o położeniu swych wojsk. - W pierwszym tygodniu września Brytyjczycy zatopili siedem statków transportowych, w tym trzy tankowce. Zaopatrzenie, które dociera do Afryki, jest niewystarczające i zmniejsza się coraz bardziej.
- Jaka przyczyna?
- Sądzę, że w dowództwie włoskiej marynarki jest zdrajca lub nie potrafią tam pilnować tajemnicy...
- Tak, to bardzo prawdopodobne, ale proszę się nie obawiać. Zdecydowałem wysłać do Afryki wszelką niezbędną pomoc. W najbliższym czasie wyślę 10. dywizję pancerną oraz dywizję “SS Leibstandarte Adolf Hitler”, która w tej chwili jest we Francji. Na Kretę przerzucana jest z Krymu 22. dywizja powietrznodesantowa i wkrótce znajdzie się ona pod pana rozkazami. Wprowadzę na Morze Śródziemne nowe statki, tak szybkie, że angielskie okręty podwodne ich nie dopędzą. Dostarczę panu nowe czołgi Tiger. Nie widział pan ich zapewne, ale proszę je obejrzeć przy najbliższej okazji. Będzie pan oczarowany. Uzbrojone są w działa kał. 88 mm i mają pancerz stumilimetrowej grubości. Nie dorównują im czołgi rosyjskie, amerykańskie ani brytyjskie razem wzięte. W najbliższym czasie otrzyma pan czterdzieści tych czołgów. Angielską obronę zmieciemy w pył z pomocą wyrzutni sześciolufowych Nebelwerfer. Wyślę do Afryki brygadę tych wyrzutni rakietowych. Może być pan spokojny. Dostaniemy Aleksandrię!
Hitler odwrócił się do okna i zamilkł. Rommel stał przez chwilę niezdecydowanie, nie znając obyczajów obowiązujących w kwaterze wodza. Obecny przy rozmowie feldmarszałek Keitel też się nie odzywał.
- Tak, to wszystko dotrze do Afryki już wkrótce, zanim Anglicy odważą się uderzyć - Hitler przerwał milczenie. - Może pan spokojnie oczekiwać na wzmocnienie sił. Uderzy pan na Aleksandrię i zdobędzie ją. A teraz życzę panu dobrego odpoczynku. Dokąd pan się wybiera?
- Do Semmering.
- Znam, to piękna miejscowość. Niech pan dobrze odpoczywa.
Rommel zasalutował i wyszedł z pokoju. Hitler patrzył za nim przez chwilę i powiedział do Keitla:
- Ten człowiek się zmienił. Obawiam się, że przestał wierzyć w zwycięstwo... - Po chwili dodał: - Nie powinno się trzymać tak długo człowieka na stanowisku związanym z tak dużą odpowiedzialnością. On chyba traci nerwy...
Rommel bezzwłocznie udał się na polowe lotnisko, gdzie czekał już Hę 111, aby zawieźć go do Wiener Neustadt w Austrii. W czasie lotu miał wystarczająco dużo czasu, by przeanalizować słowa Fuhrera. Nowe dywizje, nowe czołgi, nowe statki transportowe? Wszystko to wydawało się zbyt piękne, zbyt optymistyczne. Kiedy na lotnisku Wiener Neustadt przywitał się z żoną i wsiedli do samochodu, opowiedział jej krótko o spotkaniu z Hitlerem.
- Zastanawiam się, czy Fuhrer nie powiedział mi tego wszystkiego tylko po to, aby mnie uspokoić - zakończył relację. Postanowił jednak nie wracać już myślami do spotkania w Winnicy. Czekał go miesięczny wypoczynek w pięknych austriackich górach.
W tym czasie brytyjscy czołgiści rozpoczynali szkolenie na trzystu nowych czołgach amerykańskich M-4 Sherman, które w połowie września wyładowano w Aleksandrii. Wkrótce VIII armia dostała sto amerykańskich dział samobieżnych kał. 105 mm. W Suezie schodziły na ląd dwie nowe dywizje, przysłane z Wielkiej Brytanii: doświadczona w bojach 51. Highland Division i nowo sformowana 8. dywizja pancerna. W bazach lotniczych przygotowano do pustynnej służby cztery dywizjony bombowców B-25 Mitchell i Vickers Wellington. Brytyjczycy byli doskonale przygotowani do wielkiej operacji “Lightfoot”...









Autor: Bogusław Wołoszańsi

Prawa autorskie © . Wszelkie Prawa Zastrzeżone.



Opublikowane: 2005-09-26 (248 odsłon)

[ Wróć ] Biblioteka index


Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część serwisu "Twoja-Strona.Net" nie może być kopiowana, reprodukowana, przechowywana w systemach internetowych lub przekazywana w żadnej formie i żadnymi środkami elektronicznymi, mechanicznymi lub w inny sposób wykorzystywana bez zgody podmiotów posiadających prawa autorskie. © 2004-2007 Twoja-Strona.Net

Teledyski.Info | Pobieracz.Net | Hostuje.net | Torenty.biz | timetouptime.com | Wordpressy.pl | 1ts.pl

System Cache v1.0 włączony. Kopia cache.